środa, 27 października 2010

Koreański powrót do blogowania.

Właśnie dzieje się historia, albowiem to mój pierwszy po latach post. Przyjaciółka Wioleta, która wkrótce wyjeżdża do Ruandy na trzymiesięczną misje, niedawno umieściła swój pierwszy wpis na blogu Wioleta w Afryce. A mieliśmy umowę, gdy Wioleta zacznie pisać to i ja jej kroku dotrzymam. Oto więc teraz wywiązuję się z danego słowa.

Dziś dotarłem do Korei, do miasto Okpo, gdzie buduje się platforma wydobywcza na której przyjdzie mi kiedyś pracować. Po ponad 21 godzinach w powietrzu i na lotniskach, po ponad 2 godzinach jazdy busem oto jestem na miejscu. Ulokowano mnie w mieszkaniu w apartamentowcu specjalnie zbudowanym dla ekspatriantów. Mieszkanie, na pierwszy i luźny rzut okiem, jest większe od tego własnego, w którym mieszkam na stałe w kraju.

Jutro o 6:15 ruszam do pracy. Znaczy czasu na sen bardzo mało, ale cóż, to chyba jedyny sposób aby pokonać jet-laga, czyli zespół nagłej zmiany strefy czasowej. A sam jestem ciekawy jak ta praca będzie w ogóle wyglądała, gdyż jak już wspomniałem, platforma jest jeszcze w budowie w stoczni Daewoo i według informacji, które znalazłem na Internecie, będzie gotowa do oddania dopiero w przyszłym roku.

I oto kilka fotek z ostatnich chwil:

Zaraz ruszam.

Lot nad Warszawskim gniazdem.


Kolej podziemna łącząca dwa terminale w Incheon.

W drodze do Okpo.

Moja nowa kabina :-)

4 komentarze:

trąbka pisze...

Wchodzę, patrzę i oczom nie wierzę! Piszesz!!! Cieszę się bardzo Panie Marcinie. Pisz, proszę.

Marcinero pisze...

Dzięki Trąbko, postaram się.

olus6 pisze...

Pomysł pisania bloga popieram i zapewniam że będę z chęcią czytać i relacjonować mężowi i dziecku :-)

Anonimowy pisze...

Wierzę w Ciebie - dasz radę napisać drugi raz :P - janek