środa, 13 lipca 2011

Dzien 1 - Foz do Iguacu.

Jestem juz w Foz Do Iguacu w Hostelu Nature. Wlasnie sobie pije ciemnego slodkiego brahma. Podroz przebiega sprawnie. Noc na wachcie, helikopter do Rio, zakupy na lotnisku. Caly lot przespalem. Byla juz noc gdy ladowalem. Moj bagaz na tasme wytoczyl sie prawie ostatni. Szybko zlapalem busa z lotniska w strone miasta - TTU. Wysiadlem jeszcze przed miastem, na odpowiednim przesiadkowym skrzyzowaniu, ciemnym, z garbem po srodku. Moj kolejny autobus - ALIMENTADOR - wlasnie wracal z kierunku, w ktorym sie udawalem i konczyl bieg. Chodzenie jest piekne. 2,5 kilometra. Po drodze widzialem nabo w malym protestackim kosciolku oraz sowe na wejsciu do hostelu. Dochodzi 22:00. Czas isc spac. Jutro wodospady.

Brak komentarzy: