Procedura wentylacji zbiorników ładunkowych przebiega według następującego schematu. Zdalne zaizolowanie czujników gazu oraz wentylatorów w pomieszczeniach zamkniętych na głównym pokładzie przez mechanika z VCR – Vessel Control Room, który znajduje się za mostkiem, sprawdzenie przez safety-mana czy drzwi i włazy są pozamykane oraz czy wszyscy opuścili dziób, rozwinięcie taśmy zakazu wstępu, danie ogłoszenia w języku angielskim i portugalskim przez rozgłośnie statkową oraz finalne otworzenie odpowiedniego zaworu. Dzisiejsza operacja wentylowania gazu rozpoczęła się tuż przed zmianą wachty mechaników. Także inny mechanik izolował czujki oraz wentylatory zaś następny monitorował cały proces. Okazał się, że pierwszy mechanik nie zauważył tego, iż przełącznik wentylatora nawiewu do trustera dziobowego prawej burty został ustawiony w pozycji lokalnego sterowania i jego zdalne wyłączenie było niemożliwe. Powodowało to, że powietrze pełne wywentylowanego ze zbiorników ładunkowych gazu, było wtłaczane do zamkniętego pomieszczenia pracującego trustera. Tam, nie mając drogi ucieczki na zewnątrz, budowało nadciśnienie. Aby wyłączyć wentylator należało się udać do pomieszczenia przeciwległego trustera na lewej burcie, bo tam znajdował się przełącznik i ustawić go w pozycji zdalnego sterowania. Ale to było nie możliwe, gdyż na pokład podczas wentylowania nie można było wychodzić. Jedyna rozsądną opcją było użycie maski z butlą - zestawu do oddychania jaki jest używany przez strażaków. Także Barge Master razem z safty-manem, obaj wyglądający prawie jak astronauci, wyszli na pokład, sprawdzili pomieszczenia i ustawili przełącznik w odpowiedniej pozycji.
Przyczyną całego tego zamieszania z wentylowaniem gazu była, pozostawiona podczas stoczni w swojej oryginalnej lokalizacji, zbyt krótka rura wywietrznika, znajdująca się w fatalnym miejscu na lewej burcie na dziobie, gdzie otoczona zabudowaniami i pomieszczeniami, nie miała wystarczająco wolnej przestrzeni wokoło siebie, aby wiatr mógł swobodnie porwać ze sobą daleko i bezpiecznie od statku cięższy od powietrza gaz. Konstrukcja wywietrznik była wystarczająca dla potrzeb odgazowania zbiorników gdy statek ten pływał jeszcze jako tankowiec, gdyż jego pokład był zupełnie niezabudowany i wiatr spokojnie zabierał ze sobą nadmiar gazu. Ale nie sprawdzał się zupełnie przy nowej aranżacji decku, gdzie w każdym wolnym miejscu ustawiono metalowe konstrukcje i modułu, osłaniające od wiatru tak, że gaz spokojnie gromadził się na pokładzie tworząc niebezpieczną atmosferę. W czasie wentylacji żadna osoba nie mogła przebywać na dziobie, co było bardzo niedogodnością, jeżeli chodzi o ciągłość pracy. Jedynym rozwiązaniem było podłączenie rury wentylacyjnej do rozgałęzienia, obecnie niedrożnego, które prowadziło na sam wysokiej wierzy mierniczej, by tam z dala od ludzi, móc upuszczać nadmiar gazu. Ale na tą zmianę trzeba było nam poczekać parę miesięcy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz